Cross Country Polska
Generic selectors
Exact matches only
Search in title
Search in content
Generic selectors
Exact matches only
Search in title
Search in content

Żarty żartami…

Spotkał się kierownik parku serwisowego z policjantem… To zdjęcie to oczywiście fotomontaż, ale sytuacja zdarzyła się naprawdę. No, może nie do końca, bo zamiast mandatu był wpis w policyjnym kajeciku, a zamiast pouczenia prośba. Jednorazowa, ale nie traci na aktualności, więc drogim zawodnikom przypomnę. Dla kibiców rajdowych też mam historyjkę o policji i też ciągle aktualną.

Pewnie większość z Was kojarzy modną ostatnio nakładkę na zdjęcie profilowe na Facebooku z policjantem wypisującym mandat. Ludzie prześcigają się w pomysłach na jej zaaplikowanie na różnych zdjęciach, ja też uległam tej zabawie. Niechcący przerabiając zdjęcie jednego z kierowców ze światowej czołówki cross-country przypomniałam mu o mandacie, który dostał w Hiszpanii 😉 Sama sobie zaś przypomniałam pewną historyjkę sprzed dwóch lat.

Baja Drawsko 2018, niemal równiutko 2 lata temu. Wtedy po raz pierwszy pełniłam funkcję kierownika parku serwisowego i, jak to z pierwszym razem bywa, przejęta i zestresowana byłam masakrycznie. Przez chwilę jednak o mało wręcz nie dostałam zawału. 7 kwietnia 2018, 7:48, dostaję wiadomość: „Jest sprawa. Podejdź do żandarmerii wojskowej, stoją na środku placu”. Łomatko, a czegoż to chce ode mnie żandarmeria??? Podobno chcą porozmawiać z kimś ważnym. Że ja??? No ale ok, wdziewam służbową żółtą kamizelkę i posłusznie udaję się w kierunku pickupa z napisem ŻW. Lekki stresik, bo w aucie siedzi owszem, żandarm wojskowy i żandarm na niebiesko, czyli policjant. No i to właśnie ten drugi, jak się okazało, chce ze mną gadać. „Pani tu rządzi?” – pyta. Prezentuję mu kamizelkę – prawie taką samą, jak jego, napis tylko inny. Policjant wyciąga kajecik i notuje: imię, nazwisko, adres, numer buta… Wtedy jeszcze nie było RODO, a szkoda, bo jakoś średnio mi się uśmiechało podawanie danych osobowych, nie wiedząc, czego ten pan ode mnie chce. No teraz to już mnie całkiem zestresował! Po zanotowaniu wszystkiego, o co mnie wypytał, wreszcie ujawnia cel tego wszystkiego: „Pani powie zawodnikom, że będziemy stać tu i tu, więc niech się pilnują, bo my nie chcemy mandatów wypisywać”. A idź pan! Tak mnie straszyć bezpodstawnie??? Nie mógł tak od razu??? Pan policjant chyba usłyszał dźwięk kamienia spadającego z mojego serca, bo uśmiechnął się serdecznie, miło się pożegnał i pojechali. A ja powierzoną mi misję wzięłam sobie do serca i sumiennie każdemu z blisko 90 zawodników przekazywałam – osobiście lub za pośrednictwem sędziów - dobrą nowinę 😉 I to poskutkowało, bo, o ile pamiętam, zdarzył się chyba tylko jeden mandat. A rok wcześniej sypały się jak z rękawa! Jaki morał z tej historyjki? Nie pałujcie na dojazdówkach 😉 Nie opłaca się po prostu. A nie zawsze przecież człowiek w żółtej kamizelce będzie w stanie ostrzec Was o innym człowieku w żółtej kamizelce 😉

Teraz słówko do Was, kochani kibice, bez których rajdy by nie miały smaku. Dla Was opowiastka z rajdu „płaskiego”, ale przesłanie także zawsze aktualne i na każdym typie rajdów. Rajd Warmiński, roku nie pamiętam, bo już chwilka minęła. Sędziuję na mecie stop. W aucie przy radiu siedzi kolega, ja – w kamizelce, pomarańczowej tym razem – sterczę w upale i kurzu, wypisując zawodnikom karty drogowe. Schowany za krzakami kilka metrów dalej policjant, którego dostaliśmy jako wsparcie duchowe i nie tylko. O dodatkową rolę dla mnie zadbali – niestety – kibice. Oes prowadził lasem, więc część z nich spacerowała sobie odcinkiem, bo przecież po co się przedzierać przez krzaczory. A no po to, żeby się nie spotkać z rajdówką, bo nawet pomiędzy metą lotną a metą stop one jednak jadą, a nie stoją. Niektórzy posłusznie reagowali na moje prośby o zejście z drogi, inni wiedzieli lepiej, a nawet znajdowali się tacy, co potrafili mi napyskować. I właśnie w konfrontacji z tymi drugimi i trzecimi nieoceniony okazał się pan policjant. Gdy zauważał, że ktoś ewidentnie nie chce się ze mną dogadać, wychylał się z uśmiechem zza krzaka, bez słowa. Wszelkie dyskusje natychmiast ustawały, a niesforni kibice posłusznie włazili w krzaczory. Jaki morał z tej historyjki? Nie chodźcie odcinkiem, gdy trwa rajd i słuchajcie poleceń sędziów i safety. Nigdy nie wiecie, czy za jednym człowiekiem w kamizelce nie stoi inny człowiek w kamizelce 😉

Żarty żartami, ale kiedy sezon rajdowy w końcu ruszy, pamiętajcie proszę o ludzikach w jaskrawych kamizelkach, którzy na rajdach nie chcą dla Was źle i mandatów wcale nie chcą wypisywać 😉



AM

Fot. Rita Konya, AM

Kalendarz

Nie odnaleziono wydarzeń!

Facebook

This message is only visible to admins.
Problem displaying Facebook posts.
Click to show error
Error: Server configuration issue

Instagram

This error message is only visible to WordPress admins
Error: No posts found.

ParTnerzy

Rally and Race
© Cross Contry Polska