Ciągle mi ktoś mówi, że już po sezonie rajdowym, że możemy zapomnieć o rajdach. A ja mówię – wszystko będzie dobrze! Prędzej czy później, ale będzie dobrze. Nie czy, tylko kiedy, jeśli już ktoś musi zadawać pytania. Ok, jest dziwnie, jest nietypowo, jest niewiadomo, ale… A może – paradoksalnie – będzie lepiej niż mogło być? Może. Ale na pewno wszystko będzie dobrze!

Cholerny koronawirus! No wykończy mnie dziad! Jak nie osobiście, to poprzez zamknięcie mnie w domu. Nie, nie, nie! Wypuśćcie mnie! – drę się sama do siebie. Szczęśliwi ci, co mają psa, z którym mogą wyjść na spacer lub samochód, którym mogą sobie pojechać gdzieś za miasto… W telewizji kolejne statystyki – tylu zakażonych, tylu zmarło. Na szczęście też coraz częściej mówi się też o tym, ilu wyzdrowiało. A przecież wyzdrowiało znacznie więcej niż zmarło! Otwieram okno na oścież, wyglądam na skwerek przed oknem, wiosnę widać (zielono się zrobiło, nawet kwiatki jakieś się pojawiły), słychać (nie wiem, co to za ptak śpiewa mi codziennie rano, ale śpiewa przecudnie) i czuć (powietrze jakieś takie świeższe, może to przez mniejszą ilość spalin, a jeśli tak, to jest jakiś pożytek z tego #zostańwdomu). No i fajnie. Biorę głęboki wdech, a wraz z nim wlewa się optymizm. Nie mogę pójść na spacer nad jezioro? To sobie zanimuję zdjęcie, o, już woda faluje! Heeeeej! Przecież się da zrobić to samo ze zdjęciami z rajdów i… przywrócić rajdy do życia. Bo zdechły chwilowo, to fakt. W Polsce nawet się jeszcze nie zaczęły, a już zdechły, słabe to… Ciekawe, kiedy ten sezon ruszy… Właśnie! Kiedy! Nie czy! Ruszy na pewno. Nawet jeśli nie ten, to następny. A może ta przerwa rajdom nawet wyjdzie na dobre? Tak czy siak – wszystko będzie dobrze. Wiem to. Z wiarygodnego źródła, sami zobaczcie:

A może nawet będzie lepiej niż było? Lepiej niż miało być? Bo przecież nie raz jest tak, że jak na coś się dłużej czeka, to bardziej to smakuje. Bo przecież nie raz jest tak, że czas sprzyja wyciąganiu wniosków i wdrażaniu nowych rozwiązań. Bo przecież nie raz jest tak, że jeśli coś walnie, to odradza się potem jak Feniks z popiołów. Ja sobie myślę, że tak może być też z rajdami terenowymi – i u nas, i na świecie. Może to moje pobożne życzenia, a może… Spójrzmy najpierw na światowe cross-country. FIA zapowiedziała, że od 2021 roku będziemy mieli nie Puchar, a Mistrzostwa Świata w Rajdach Cross-Country, które miałyby bazować na dotychczasowych rajdach wchodzących w skład Pucharu i maratonach, jak Silk Way Rally, który już w tym roku pojawił się w pucharowym kalendarzu, czy Dakar, w odniesieniu do którego też już są od pewnego czasu prowadzone rozmowy. Mistrzostwa Świata brzmią super, bardziej prestiżowo niż Puchar. Tylko… Kogo będzie na to stać? Prawdopodobnie tylko największe zespoły, jak Overdrive czy X-raid. Bo i w zasadzie i tak tylko ci najwięksi gracze się liczą. No i właśnie – tu pojawia się pytanie: jaka zatem będzie frekwencja na poszczególnych rajdach? Niestety od rozdzielenia Pucharu Świata na rajdy cross-country i baja w zeszłym roku frekwencja spada, a wręcz leci na pysk. I tu, i tu. Na palcach jednej ręki można było policzyć załogi, które startowały w każdym z cykli regularnie, a tym bardziej w obu cyklach. W tym roku już też mieliśmy próbkę frekwencji, bowiem rozegrane zostały pierwsze rundy każdego cyklu – Baja Russia Northern Forest i Manateq Qatar Cross-Country Rally. Obsada tej pierwszej wyglądała wręcz dramatycznie, ale temu też się nieco przysłużyła niepewność co do warunków atmosferycznych – krótko mówiąc zabrakło zimy.

Z kolei w Katarze w zasadzie w ciemno można było wytypować podium, bo jedynymi liczącymi się graczami były 3 załogi w Toyotach. Trochę lepiej na obu rajdach wyglądała sytuacja w grupie T3 (nowo utworzona T4 niespecjalnie miała wzięcie), ale ta akurat rozwija się wyjątkowo dynamicznie, więc nie ma się co dziwić. O T2 to już nawet nie ma co wspominać, bo, niestety, ta kategoria pojazdów praktycznie przestaje istnieć, co więcej – FIA zlikwidowało klasyfikację Pucharu Świata dla tej grupy, więc nawet nie ma o co walczyć. A szkoda, bo zawodników startujących seryjnymi autami podziwiam, dla nich rajdy terenowe naprawdę są wyzwaniem. Wracając do sprawy – mam obawy (i nie tylko ja) co do tego, jak wyglądałyby te przyszłoroczne Mistrzostwa Świata i co by się działo w Pucharze Baja, który już w zeszłym roku mocno stracił na prestiżu, a tym samym na frekwencji (choć ta i tak była lepsza niż w cross-country). Mam wrażenie – i jest to wyłącznie moje osobiste zdanie! – że ta koncepcja nie została do końca przemyślana, poukładana, zaplanowana. I kto wie, czy tu ten paskudny gość zwany koronawirusem nie przyniesie czegoś pozytywnego. Póki co, poszczególne rajdy są przesuwane na jesień, a jak się to wszystko skumuluje na jesieni, to coś walnie. A walnie na pewno, bo nawet nie tyle, że takie latanie z rajdu na rajd będzie samo w sobie kłopotliwe, co… nie będzie za co latać. Gołym okiem widać, co się dzieje teraz w gospodarce i nietrudno przewidzieć, że jesienią po prostu będzie bieda. Gospodarka to pieniądze, a bez pieniędzy nie ma mowy o startach w rajdach. Z drugiej strony zawodnicy już są tak wygłodniali rajdów, że pojechaliby na jakikolwiek, choćby jeden. A i tak będą musieli jeszcze trochę się pogłodzić. No i tu, mimo tych problemów z finansami, może się pojawić nadzieja, że tacy wygłodniali zawodnicy zrobią frekwencję. Bo nawet jeśli taki wygłodniały zawodnik będzie sobie mógł pozwolić na start tylko w jednym rajdzie, to i tak nieźle. Bo jeden pojedzie na ten rajd, inny na inny rajd i jakoś się ta frekwencja zrobi na każdym rajdzie. Może, bo tego nie wiem, nawet ciężko to przewidzieć, ale może… A może też FIA, korzystając z tej nieplanowanej przerwy w rajdach, też coś przemyśli, też coś zmieni, coś wprowadzi lub czegoś nie… Tak czy siak, wszystko będzie dobrze.

Trochę lepiej na dzień dzisiejszy wygląda sytuacja w rozgrywkach FIM. Mistrzostwa i Puchar Świata w Rajdach Cross-Country mają się całkiem nieźle, kalendarz jest całkiem fajny, frekwencja zawsze jest sensowna (może poza quadami, ale patrząc na obsadę tegorocznego Dakaru, to może i tu nie będzie tak źle). Pozostaje tylko czekać na rozpoczęcie sezonu, bo tu jest obsuwa już na starcie. Z kolei Puchar Baja może nie był jakoś szczególnie oblegany, ale nie ma się za bardzo co dziwić, bo co to za Puchar Świata składający się z 4 rund, jak to było w zeszłym roku? FIM najwyraźniej też to zauważył, bo tegoroczny kalendarz obejmuje już 6 rajdów. Ile z nich faktycznie zostanie rozegranych? To się okaże. Dwie rundy już w plecy na dzień dobry, pewnie też będzie „kumulacja” jesienią. Ale na pewno wszystko będzie dobrze.

I w Polsce też wszystko będzie dobrze. Choć zaczęło się kiepsko, a w zasadzie nawet się zacząć nie zdążyło, zanim się posypało. Jeden rajd odwołany całkowicie, drugi przesunięty na nie wiadomo kiedy, reszta na stendbaju. Pozytywne wieści póki co popłynęły na razie ze Szczecinka – tu organizatorzy zapowiadają, że rajd jest przygotowany i czeka tylko na zielone światło od koronawirusa. Czyli jak tylko to złośliwe białko raczy sobie pójść, rajd się odbędzie. I znów – nie czy, a kiedy. Nie ma co więc spisywać całego sezonu na straty, do końca roku jeszcze daleko, a do najbliższego rajdu (póki co to właśnie wspomniana Baja Szczecinek) całkiem blisko. Regulaminy też już od dawna znane, może nie takie, o jakich każdy marzy (takich nie było, nie ma i nie będzie, nota bene), ale zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie narzekał. Ale tu też opóźnienie w rozpoczęciu sezonu może nam wyjść na dobre – jest czas, żeby się z tymi regulaminami oswoić, przetrawić. Co więcej, jest parę ciekawych pomysłów, które – być może – dzięki czasowi na przemyślenie i dopracowanie doczekają się realizacji w tym sezonie. Niech tylko ten cholerny koronawirus da im szansę… Pozostaje jeszcze pytanie o frekwencję. Wiem, że część zawodników postanowiła, że ten sezon odpuszcza w Polsce lub całkiem, ale już dziś widzę, że niektórzy z nich już tęsknią za rajdami, więc może… Nowych zawodników też ostatnio niewielu przybywa, ale już dziś widzę, że są i tacy, którzy myślą o tym, żeby jednak spróbować, więc może… W Polsce, podobnie, jak w Pucharze Świata, problemem może być kasa, ale – analogicznie – jeden dodatkowy zawodnik na jednym rajdzie to już coś. W każdym razie wszystko będzie dobrze.

Ten sezon już można spisać na straty – wciąż jeszcze słyszę takie głosy. Coraz częściej jednak zamieniają się one w „ciekawe, kiedy się wreszcie spotkamy na jakimś rajdzie”. Kiedy, nie czy! A wiecie, co to znaczy? Ja wiem! Że wszystko będzie dobrze!



AM

Fot. Grzegorz Kozera, Baja Russia – Northern Forest, ORLEN Team, AM