Timo Gottschalk jest obecnie pilotem Kuby Przygońskiego, ale mówił z prawego fotela także do takich kierowców, jak Carlos Sainz czy Yazeed Al-Rajhi, a u boku Nassera Al-Attiyah „wygadał” sobie dakarowe zwycięstwo. Ale bywają takie momenty, nawet całkiem długie, kiedy pilot nie ma swojemu kierowcy nic do powiedzenia. O takich momentach i Dakarze 2020 okiem pilota rozmawiamy sobie z Timo 🙂

Co robią piloci, kiedy nie mają nic do powiedzenia przez 42km?

Niektórzy piloci mówili mi, że o mało nie zasnęli – mnie to się nie zdarza, bo zawsze staram się utrzymać koncentrację. Odliczam Kubie kilometry, szukam podstępnych miejsc, które czasami nie są widoczne, pomagamKubie jechać trochę bardziej w prawo lub trochę bardziej w lewo, bo przy wysokich prędkościach łatwo jest zgubić ślad. Staram się pozostać skupionym, czasami po prostu rozglądam się na prawo, na lewo, patrzę w roadbook, co jest w następnej kratce, co jest przed nami, co się dzieje, po prostu staram się wykorzystywać czas użytecznie.

I podziwiać krajobraz?

Tak, to też. Ale na tych długich partiach krajobraz był dość nudny, bo wszystko wyglądało tak samo – płaskie, piaszczyste proste i niewiele do podziwiania. Więcej takich krajobrazów, którymi można było się nacieszyć, było w pierwszym tygodniu, ale wtedy było tyle do podyktowania kierowcy, że nie można było nawet na nie popatrzeć,

A jak Ci się podobała trasa, zwłaszcza w porównaniu z tymi południowoamerykańskimi?

W Ameryce Południowej każdy dzień był trochę inny, teren i krajobraz były bardziej zróżnicowane. Arabia Saudyjska jest bardziej w stylu afrykańskim, z dużo większą ilością terenów pustynnych, bez drzew, bez zieleni, tylko trochę krzaków. Muszę powiedzieć, że pierwszy tydzień był naprawdę piękny, z tymi górami, z terenem rzeźbionym piaskiem – piękny krajobraz, przyjemny do jazdy, ale też trudny. Drugi tydzień był z taką trochę zbyt otwartą pustynią, która jest czasem nudna, wielu ludzi narzekało na wysokie prędkości. Ale jestem pewien, że po prostu nie było zbyt wiele czasu na znalezienie ciekawszych krajobrazów i gdzie każdy teren byłby przyjemny do jazdy.

Jeśli chodzi o te wysokie prędkości – niektórzy zawodnicy mówili, że ten rajd był za szybki. Zgadzasz się z tym?

Tak, całkowicie się zgadzam, bo drugi tydzień to były tylko wysokie prędkości. To nie może tak być, że masz 300km oesu, a tylko 50 stron roadbooka, to jest po prostu zbyt szybko. Jest ok, jeśli jest jeden taki naprawdę szybki dzień, dwa dni, ale jeśli mamy tydzień takich wysokich prędkości, to nie jest to tak, jak powinno być. Myślę, że organizator też to wie, na pewno spieszyło im się, żeby stworzyć rajd w kilka miesięcy i w przyszłości to zmienią. Ale drugi tydzień z pewnością był za szybki.

I, według mnie, ale słyszałam też zawodników, którzy to mówili – także niebezpieczny, z powodu połączenia roadbooków wydawanych rano i właśnie tych dużych prędkości – było kilka wypadków…

W drugim tygodniu mieliśmy wiele sekcji offroadowych, długich sekcji offroadowych. Jak wcześniej wspomniałem, roadbook był naprawdę cienki, a jeśli masz 20km offroadu bez żadnych informacji i jeśli na tych offroadowych odcinkach są bardzo szybkie sekcje i kilka dużych uskoków, to ludzie są zaskoczeni i rzeczywiście są wypadki. To powinno być oczywiste dla organizatorów, żeby umieścić te uskoki w roadbooku. Nawet jeśli roadbook już jest bardzo cienki, można dodać te 10 stron z niebezpieczeństwami, bo to sprawia, że rajd jest bezpieczniejszy dla każdego, a to nie zabija w żaden sposób aspektu sportowego, to jest po prostu kwestia bezpieczeństwa. I tak musi być w przyszłości. Szczególnie offrodowe duże uskoki muszą być w roadbooku, aby dla wszystkich było bezpiecznie i aby uniknąć takich wypadków, jak mieliśmy tutaj.

Nowy sposób wydawania roadbooków miał wyeliminować „oszustów”, pracę mapmanów itd.  Ale okazało się, że nie sprawdziło się to idealnie, powiedzmy – przypadek Vasilieva *…

Niektórzy wciąż próbują oszukiwać, nawet wiedząc, że są na nich skierowane kamery – nie rozumiem, czemu to robią… Podoba mi się pomysł większego kontrolowania nas w celu uniknięcia oszustw, bo dla mnie jest to aspekt sportowy, kierunek, w którym powinniśmy iść, bo w przeszłości było zbyt wiele oszustw. Wydawanie roadbooków rano – nigdy nie byłem do tego entuzjastycznie nastawiony, ale muszę powiedzieć, że jeśli roadbook jest w 100% dobrze przygotowany, bez żadnych błędów, ze wszystkimi informacjami, które pozwalają pilotom dobrze wykonywać swoją pracę, to może to działać. Teraz na Dakarze było do tego blisko, powiedziałbym, że na poziomie 80%, jest nadal kilka rzeczy, które trzeba poprawić, ale kiedy to będzie zrobione, chyba będzie bardziej sprawiedliwie dla wszystkich i może w przyszłości dobrze funkcjonować. Ale musimy mieć pewność, że wszyscy organizatorzy przygotowują roadbook, który dla pilotów jest w 100% zdatny do pracy, że nie jest to loteria, to musi być właściwa  praca, którą każdy może wykonać.

A jaka jest Twoja ogólna opinia o tym saudyjskim Dakarze?

Myślę, że to dobry kierunek, by robić to na Bliskim Wschodzie. Wokół Arabii Saudyjskiej jest wiele krajów, które mają ciekawe tereny i są zainteresowane tym, by mieć u siebie Dakar. Każdy z nich mógłby być celem, nie tylko pozostawać w Arabii, ale także kierować się właśnie do tych krajów wokół niej, jak Jordania czy Abu Dhabi, z tego mógłby być naprawdę ciekawy Dakar w przyszłości. No i też odległość – to jest dość blisko dla głównych europejskich zespołów, dla telewizji, strefa czasowa jest lepsza, wszystko jest krótsze i może być lepiej przygotowane dla stacji telewizyjnych. Uważam, że Dakar na tamtych terenach może mieć wielką przyszłość.

*Na podstawie nagrania z kamery pokładowej wyszło na jaw, że rosyjska załoga Vladimir Vasiliev / Vitaly Yevtyekhov korzystała z niedozwolonych notatek, po czym wyrzucała je za okno. Ponieważ załoga ta odpadła z rajdu przed wykryciem tego oszustwa, nie można jej było ukarać dyskwalifikacją, ale kierowca i pilot otrzymali publiczne upomnienie, a na dodatek organizatorzy zastrzegli sobie możliwość ponownego otwarcia tej sprawy w przypadku, gdy zawodnicy ci zgłoszą się do udziału w kolejnych edycjach

AM

Fot. X-raid Team, Timo Gottschalk