Startujący po raz pierwszy w Dakarze Arek Lindner żegna się z Arabią Saudyjską w pięknym stylu. Polak był dziś bezwzględny dla rywali i nie pozwolił się wyprzedzić nawet na chwilę.

Przed dwoma tygodniami, podczas ceremonii otwarcia 42. edycji Rajdu Dakar Arkadiusz Lindner wjeżdżał na rampę startową jako debiutant, znany jedynie nielicznym zawodnikom. Łodzianin za cel stawiał sobie dojechanie do mety i pokazaniu się z jak najlepszej strony, ale przede wszystkim chciał przeżyć przygodę życia, o której marzył od najmłodszych lat. Marzenie to bezwzględnie spełnił, a postawione cele osiągnął z nawiązką. Do ostatniego odcinka specjalnego, mierzącego zaledwie 167 km, wystartował jako piąty, ale już na pierwszym punkcie kontroli czasu był liderem. Pozycji tej nie oddał do samego końca, wypracowując sobie blisko półtorej minuty przewagi nad drugim Giovannim Enrico.

– Bardzo jestem szczęśliwy. Udało się! To wszystko dedykuję ludziom, którzy dla mnie i ze mną pracowali nad tym projektem przynajmniej przez cały rok. Nie wymienię tych ludzi, bo jest ich zbyt wielu, ale bardzo wam wszystkim dziękuję, za to że zawsze przy mnie stoicie i mi pomagacie. Mam nadzieję, że udowodniłem wszystkim, że warto kontynuować ten projekt oraz że jego główne założenie, czyli podium Dakaru, jest do zrealizowania– mówił przepełniony radością Arkadiusz Lindner.

Dakar 2020 już od pierwszego dnia był bezlitosny dla jedynego polskiego zawodnika na quadzie z napędem 4×4. Niewiele brakowało, a marzenie o dojechaniu do mety rajdu pękłoby niczym bańka mydlana już w pierwszym dniu ścigania, kiedy na biwak w Al Wajh dotarł dopiero o godzinie 3:00 nad ranem. Dostał za to ogromne kary czasowe, które wykluczyły go całkowicie z walki o dobre miejsca w klasyfikacji generalnej, ale pozostał w stawce liczących się zawodników. Wszystkich problemów z quadem nie udało się rozwiązać do końca rajdu, ale nie przeszkadzało to Arkowi w osiąganiu znakomitych wyników dla swojego brata oraz mamy, którzy w czasie trwania rajdu obchodzili swoje urodziny. Z każdym kolejnym dniem nasz zawodnik czuł się na dakarowych trasach coraz lepiej, co potwierdzał znakomitymi wynikami. Dziś nasz debiutant udowodnił, że jest w stanie wygrywać z najlepszymi, a w przyszłości stanąć na dakarowym podium.

Mat. pras. Łódzkiego Klubu Offroadowego